Uprawnienia i dyskusje nad nimi

Nie ma miesiąca, aby nie toczyły się dyskusje odnośnie jakiegoś aspektu działania Wikiźródeł. Głównie dotyczą one spraw technicznych (jak np. wprowadzenia nowego systemu dyskusji – LiquidThreads), ale co jakiś czas pojawiają się także propozycje związane bardziej z polityką projektu. Najnowsza taka dyskusja dotyczy odbierania uprawnień administratora i biurokraty na Wikiźródłach.

W przeciwieństwie do innych polskich projektów, na Wikiźródłach możliwość odbierania uprawnień przez społeczność istniała zawsze (aczkolwiek nigdy nie została wykorzystana). Co prawda zasady odbierania nigdy nie zostały dokładnie skodyfikowane, można jednak przyjąć że odbywałoby się to na takich samych zasadach, jak każde inne głosowanie w sprawie uprawnień. Na czym więc polega novum obecnej dyskusji? Po pierwsze, odbieranie uprawnień zyskało własne, odrębne zasady, bardziej restrykcyjne od obecnych, a więc i zapobiegające ewentualnym nieprzemyślanym wnioskom. Po drugie – co najbardziej istotne – wprowadzają odebranie uprawnień po roku braku aktywności jako administrator lub biurokrata, co w istotny sposób zmieni sytuację projektu w tym zakresie.

Tu zatrzymam się na chwilę i wyjaśnię, dlaczego w moim przekonaniu taka instytucja – odbierania uprawnień na skutek nieaktywności – jest przydatna (aczkolwiek nie absolutnie konieczna). W przypadku biurokratów sprawa jest prosta; aby biurokrata był przydany dla społeczności, musi być aktywny i osiągalny. Nieaktywny administrator oznacza zazwyczaj tylko tyle, że konkretną sprawą zajmie się inny; brak biurokratów (jest ich zazwyczaj o wiele mniej, niż administratorów) sprawia, że trzeba iść po prośbie do stewardów, co szczególnie dla mało doświadczonego użytkownika jest dosyć kłopotliwe. Poza tym, o ile zasady blokowania/kasowania nie zmieniły się zbytnio od lat (wiadomo, że wandala blokujemy a bełkot kasujemy), to np. zasady dotyczące botów wymagają wiedzy już bardziej specjalistycznej i uaktualnianej na bieżąco. I wreszcie, potencjalne ryzyko przejęcia konta – byłaby to katastrofa dla projektu.

W przypadku administratorów rzecz się ma inaczej. Prawdę pisząc, po administratorze powracającym z kilkuletniej przerwy najmniej się obawiam, że zacznie masowo/błędnie kasować i blokować. Praktyka pokazuje, że o wiele większym problemem są edycje zwykłe, nie wymagające żadnych szczególnych uprawnień, ale czynione wbrew przyjętym podczas wikiurlopu zwyczajom, bieżącej polityce projektu, przyjętym przez projekt standardom (przykładowo, na Wikiźródłach swego czasu bardzo zaostrzona została polityka odnośnie przestrzegania prawa autorskiego, i wiele tekstów opublikowanych bez problemu kilka lat temu, dzisiaj zostałoby szybko usuniętych). Po takim użytkowniku trzeba później posprzątać, wytłumaczyć błędy, czasami uporać się z frustracją u rozmówcy. Stąd przechodzimy do utraty uprawnień administratora w związku z nieaktywnością: otóż nie jest to dla projektu konieczne, ale jest wygodne. Chcemy tego czy nie, administrator zawsze jest twarzą projektu, wzorem do naśladowania dla niedoświadczonych, pomocnikiem i nauczycielem w jednej osobie. Wypadałoby, aby taka osoba rzeczywiście wiedziała co robi i naprawdę była pomocna – jeżeli źle doradzi, albo nawet posłuży za zły przykład, sprzątać i tłumaczyć trzeba będzie nie jednemu, a dwóm użytkownikom… Na małych projektach problem się powiększa – łatwo może się zdarzyć, że „powracający” administrator będzie akurat jedynym w danej chwili dostępnym.

Stąd moje poparcie dla powyższych inicjatyw.

Przy okazji, podczas powyższej dyskusji dowiedziałem się o istnieniu osobliwego rozszerzenia MediaWiki – EmergencyDeSysop. Jego włączenie czyni z administratorów prawdziwych kamikaze, umożliwiając im odbieranie uprawnień innym osobom – za cenę utraty własnych! Pomysł ciekawy, ale niedopracowany. Jak bowiem zostało stwierdzone na stronie rozszerzenia, ma ono istotną wadę – daje ogromną władzę biurokratom. Mianowicie, biurokrata może wykonać „atak kamikaze” na administratora, a zaraz potem nadać sobie ponownie uprawnienia administracyjne. Wątpię, aby w takiej postaci zostało zaakceptowane przez społeczność jakiegokolwiek projektu. Wyobrażam sobie, jakie efekty dałoby jego wprowadzenie np. na Wikipedii…

A poza tym jak zwykle na Wikiźródłach spokój i sporo pracy. Dodane zostały trzy nowe projekty – Flis to jest spuszczanie statków Wisłą Sebastiana Klonowica, Boska Komedia w przekładzie Antoniego Stanisławskiego i Treny, Satyr, Wróżki Kochanowskiego. Przy Klonowicu niestety odpadłem; tekst jest trudny, skan słaby, i nie bardzo czuję się na siłach, aby korygować pisownię z XVII wieku. Niemniej jednak, jest to utwór stosunkowo krótki i jakoś idzie, z czego wnoszę że nie będzie długo leżał. Treny, Satyr, Wróżki to zbiór utworów Kochanowskiego, wydany w 1867 r. z przedmową Adama Mickiewicza (nie, nic mi się nie pomieszało, przedmowa została zaczerpnięta z wcześniejszych pism Mickiewicza), w dosyć dobrym skanie, tak więc tu nie powinno być żadnych problemów. Boska Komedia to swego rodzaju rarytas – jak się wydaje, najbardziej znane jest u nas tłumaczenie Porębowicza, zamieszczone już zresztą na Wikiźródłach. Nie słyszałem natomiast, aby ktoś wznawiał Stanisławskiego, i korygując początek, można się domyślić dlaczego; niestety, przekład jest ciężki niczym „Historia wojny peloponeskiej” Bronikowskiego.

Na koniec kilka przydatnych linków:

zestawienie wszystkich opracowywanych obecnie projektów proofread

rozszerzenie EmergencyDeSysop

Reklamy
%d blogerów lubi to: