Proofread, nowości i wiarygodność Wikipedii

W czerwiec 2010 r. weszliśmy z 38. ukończonymi projektami proofread. Spory to postęp w porównaniu z kwietniem, kiedy było ich zaledwie 21, nawet biorąc pod uwagę, że 6 z nich to jednostronicowe obwieszczenia. Mimo wszystko, jeżeli spojrzeć na to, do ilu utworów co roku wygasają autorskie prawa majątkowe, widać wyraźnie że Wikiźródła to projekt zalążkowy. Na razie tak pod względem jakości, jak i ilości jesteśmy za wszystkimi profesjonalnymi bibliotekami cyfrowymi; jedyne w czym naprawdę wygrywamy, to dostępność treści, ale biorąc pod uwagę, jak często treść ta jest zupełnie niewiadomego pochodzenia, wcale nie mam pewności, trudno się nią cieszyć.

A poza tym, na Wikiźródłach jak zwykle spokój. Zamarła dyskusja nad uprawnieniami – widomy znak, że należy ją zamknąć, a ustalenia wprowadzić w życie. Z tego co widzę, pierwsze osoby utracą uprawnienia w listopadzie, i – jeżeli nic się nie zmieni – na Wikiźródłach pozostanie sześcioro administratorów,  w tym dwóch z uprawnieniami biurokraty. Mało, ale na projekt tej wielkości w zupełności wystarczy. Z innych wieści – dzięki wprzęgnięciu do pracy botów pojawiła się znaczna ilość „surowego” OCRa, w sumie kilka tysięcy stron, które jak sądzę wystarczą na kilka miesięcy pracy. Pojawiły się dwa nowe projekty proofread – Jeden z objawów moralności oportunistyczno-prawomyślnej i Krzewiciele zdziczenia. Oba to obszerne artykuły Badouina de Courtenay, dotyczące kwestii społecznych. Mimo że opublikowane odpowiednio w 1898 i 1905 r., całkiem aktualne.

A poza Wikiźrółdami…

Przeglądając dodatki do Firefoxa pod kątem Wikimediów (nie znalazłem nic użytecznego) trafiłem na dodatek WikiTrust. Czemu to służy? Cytując autorów:

WikiTrust provides basic assurance that the information presented in the wiki has been reviewed by multiple authors. WikiTrust makes all recent, unrevised changes stand out, making it difficult to tamper with wiki information without being noticed.

czyli, w luźnym tłumaczeniu:

WikiTrust daje pewność, że informacje opublikowane na danej wiki zostały przejrzane przez wielu autorów. WikiTrust sprawia, że wszystkie nowe, nieprzejrzane zmiany zostają wyróżnione, co sprawia, że zmiany w treści artykułu stają się łatwiejsze do zauważenia.

W praktyce wygląda to tak, że nowe edycje zaznaczane są w treści artykułu kolorem pomarańczowym. Im nowsza edycja, tym ciemniejszym kolorem zostaje wyróżniona.

Patrząc po sieci, wydaje się że rozszerzenie to zdobyło niejaką popularność („Wikipedia już niedługo stanie się wiarygodna” – by przytoczyć jeden z tytułów). Z ciekawości zainstalowałem i przetestowałem. Działa bardzo kiepsko; wczytanie strony z aktywnym WikitTrust wydłuża się o około 10 sekund, a co gorsza, na znacznej części stron zamiast analizy treści pojawia się komunikat „Sprawdzenie wiarygodności tej wersji za pomocą kolorowania jest chwilowo niemożliwe. Spróbuj ponownie za około minutę, kiedy kolorowanie powinno zostać zakończone.” Nawet jednak, gdyby WikiTrust działało szybko i bez błędów, jego przydatność byłaby mocno ograniczona. Wbrew zacytowanemu wyżej entuzjastycznemu tytułowi, rozszerzenie zupełnie nie pozwala na stwierdzenie, czy treść badanego artykułu jest wolna od błędów, czy też nie (co więcej, po gruntownej, solidnej rozbudowie artykułu zaznaczy jego większą część jako podejrzaną). Nie bardzo widzę, komu by się to miało przydać, szczególnie po wprowadzeniu wersji oznaczonych.

Obawiam się, że jednym co naprawdę może zapewnić Wikipedii wiarygodność, jest rygorystyczne egzekwowanie zasady weryfikowalności. Kto wie, może w przyszłości uda się uzyskać pomoc ekspertów w konkretnych dziedzinach (wersje zweryfikowane), ale przyznam że mam spore wątpliwości, co do takiego rozwiązania. Ilość zgromadzonych w projektach informacji oznacza, że koszt weryfikacji byłby ogromny, a jak widać na przykładzie Citizendium, sama w sobie rodzi ona nowe problemy.

Reklamy
%d blogerów lubi to: