Kryzys braku rozwiązań

Od pewnego czasu zauważam na Wikimediach coś, co można by nazwać kryzysem braku rozwiązań. W czym rzecz? Otóż wydaje się, że społeczność Wikimediów – jak również Fundacja – znakomicie sobie radzą jeżeli chodzi o rozpoznawanie i opisywanie problemów, natomiast znacznie gorzej, jeżeli chodzi o ich rozwiązywanie. Nie mam tu na myśli prostej dysproporcji pomiędzy problemami a rozwiązaniami (to jest coś, co dotyczy chyba każdej organizacji czy społeczności), ale dysproporcję wręcz rażącą jeżeli chodzi o wagę problemu, a proponowanymi rozwiązaniami.

Zjawisko to, swego rodzaju „rozłożenie rąk” widoczne jest w wielu miejscach, ale do napisania niniejszej notki zainspirowały mnie trzy problemy, z którymi zetknąłem się stosunkowo niedawno, i z którymi – jak się obawiam – właściwie nie mamy jak sobie poradzić.

Pierwszy z nich to jeszcze kilka miesięcy temu bardzo głośny (obecnie sprawa jakby ucichła) problem zwiększenia udziału kobiet w projektach Wikimedia. Przez projekty, blogi, listy dyskusyjne przetoczyła się wielka debata; wskazane zostały możliwe przyczyny takiej a nie innej partycypacji kobiet; ba, debata wydostała się ze świata Wiki, i o sprawie można było przeczytać i w prasie. I cóż z tego wyszło? Ano niestety nic, albo niewiele przynajmniej. Na polskiej liście dyskusyjnej Wikipedii nabito solidne kilobajty dyskusji na ów temat, ale gdy przyszło do konkretów, okazały się one bardzo skromne – dalsze dostosowywanie szablonów (co i tak jest powoli realizowane), jakieś spotkania promujące… nic nowego, nic co by mogło doprowadzić do nieco szybszej zmiany, zwykła „praca u podstaw” w starym stylu. Nie jest to bynajmniej krytyka z mojej strony – sam nie potrafiłem wymyślić niczego lepszego, a i w anglojęzycznej społeczności nie udało się wpaść na rewolucyjny pomysł. Przeglądając dyskusje i podsumowania w anglojęzycznej części Wikimediów, widziałem mniej więcej to samo – pomysły w rodzaju bardziej przyjaznego i estetycznego interfejsu, założenia osobnego kanału IRC dla kobiet, edytora WYSIWYG (od dawna w realizacji). Do tego masa zachęt do większej otwartości, przyjazności itp. – piękne to, ale z faktycznym rozwiązaniem problemu nie mające wiele wspólnego.

Drugi to kwestia haseł ważnych, lecz słabo rozwiniętych na Wikipedii.  Wikimedia mają to do siebie, że zaangażowane w nie osoby robią to, co im odpowiada, a nie to co „powinny”. Efekt, zauważony zresztą nie raz w dyskusjach na Wikipedii, jest taki, że najwięcej najlepiej napisanych haseł dotyczy tematów specjalistycznych, historii, biografii, konkretnych zdarzeń czy podmiotów. Mamy natomiast problemy tam, gdzie wymagane jest podejście przekrojowe lub syntetyczne, wymagające ogarnięcia znacznego materiału. Niestety, trudno się dziwić że brakuje chętnych do zajęcia się takimi tematami; ogrom pracy, jaki trzeba włożyć w taki artykuł jest bardzo zniechęcający. To już nie jest hobby, to zwykła praca, a mało kto ma ochotę pracować za darmo. Rozwiązaniem problemu mogłoby być zamówienie i opłacenie artykułu, ale z tego co wiem, tego rodzaju inicjatywy napotykają sprzeciw w społeczności Wikimediów. Osobiście nie uważam, aby wolna wiedza była nierozerwalnie związana z wolontariatem, i nie widzę nic zdrożnego w pisaniu artykułów na Wikipedię za wynagrodzeniem (tak długo, jak są one zgodne z zasadami, rzecz jasna), ale cóż – vox populi vox dei. Jeżeli nie płatna twórczość, to co? Nie wiadomo. Podejmowane od czasu do czasu dyskusje zatrzymują się w martwym punkcie i po jakimś czasie znikają w czeluściach archiwów projektów i list dyskusyjnych. Rozwiązania nie ma.

Trzeci problem, na jaki chciałbym zwrócić uwagę w tym wpisie, to prawa autorskie do twórczości autorów małoletnich. Jak wiadomo, znaczna część osób tworzących Wikimedia nie ukończyła lat osiemnastu; są też i takie, które nie ukończyły lat trzynastu (najmłodsza osoba, jaka uzyskała w polskich projektach Wikimedia uprawnienia administratora, miała bodaj dwanaście lat). Osoby takie bądź nie mają zdolności do czynności prawnych (mniej niż trzynaście lat), bądź mają zdolność prawną ograniczoną (mniej niż osiemnaście lat). Zgodnie z polskim prawem, czynności prawne osoby nie mającej zdolności prawnej są całkowicie nieważne, a czynności osoby mającej zdolność prawną ograniczoną wymaga zgody przedstawiciela ustawowego (najczęściej rodziców). Co to wszystko oznacza w praktyce? Cóż, status licencji Creative Commons na gruncie prawa polskiego jest i tak (w najlepszym razie) bardzo wątpliwy, ale w przypadku artykułów napisanych przez osoby nie mające lat trzynastu, można zapomnieć o jakichkolwiek licencjach. Odnośnie osób nie mających lat osiemnastu można jeszcze próbować z art. 22 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym małoletni uzyskuje pełną zdolność co do czynności, związanych z przedmiotem majątkowym oddanym mu do swobodnego użytku (komputerem?). Rozciąganie tego na udzielenie licencji jest jednak o tyle wątpliwe, że interpretacja taka rozszerza stosowanie przepisu z czynności dotyczących przedmiotu, na czynności dokonane za pomocą przedmiotu, a to istotna różnica. A już zupełnie nie daje się art. 22 naciągnąć na np. artykuły napisane na komputerze szkolnym, czy pożyczonym… Podobne uregulowania znajdują się w systemach prawnych wielu państw, i mają dosyć istotny skutek dla Wikipedii – mianowicie wszystkie artykuły stworzone przez osoby nie mające lat trzynastu, i w najlepszym razie znaczna część artykułów stworzonych przez osoby nie mające lat osiemnastu, w żadnym razie, nawet przy możliwie najkorzystniejszej interpretacji przepisów i licencji Creative Commons, nie jest wolna. Nie ma rozwiązania tego problemu, które by leżało w mocy Fundacji czy społeczności Wikimediów. Pomóc by mogła chyba tylko globalna zmiana prawa, względnie skasowanie wszystkiego i rozpoczęcie od nowa, co rzecz jasna nie wchodzi w grę.

Trzy problemy, o których piszę wyżej, to tylko niektóre z zauważonych przeze mnie w ciągu tych kilku lat w których uczestniczyłem w projektach Wikimedia. Wydaje się jednak, że stanowią dobre przykłady spraw, z którymi obecnie nie mogą dać sobie rady ani Fundacja, ani społeczność; skala ich wszystkich do tego stopnia przerasta możliwości rozwiązania, że na co dzień są one nieobecne w dyskusjach osób związanych z Wikimediami. Wydaje się, że postawieni przed problemami kompletnie przerastającymi nasze możliwości, przestajemy całkowicie zwracać na nie uwagę, wolimy raczej zająć się drobnymi sprawami zastępczymi. Sam też nie dysponuję żadnymi pomysłami czy rozwiązaniami, i cóż, stąd taki a nie inny tytuł niniejszego wpisu.

Reklamy

4 Komentarze

  1. rdrozd said,

    Maj 9, 2011 @ 7:33 pm

    1. Problem moim zdaniem wydumany, albowiem zmiana parytetu nie zmieni ani trochę jakości Wikipedii. Jeśli go potraktujemy jako podzbiór problemu „Wikipedia a technologiczni nowicjujsze”, to mniejsza liczba kobiet może byc jakimś przykładem, ale wtedy to nie o kobiety chodzi.

    2. Problemu haseł, których nikt nie chce pisać nie rozwiąże się bez wynajęcia autorów, no chyba że Przykuta wynajdzie magiczny motywator. 🙂 Myślę że tu można by wyjść do organizacji pozarządowych, które same mogłby mieć dotacje na opłacenie autorów i wsparcie techniczne od wikipedystów.

    3. Pamietajmy jednak, że autorzy w projektach Wikimedia są w zasadzie anonimowi, czy też określeni danymi nie identyfikującymi osoby. Ewentualne podważenie udzielenia licencji wymagałoby identyfikacji autora, co nie zawsze jest możliwe. Pytanie, w jakim przypadku i kto chciałby o taką identyfikację zabiegać.

    Druga sprawa, to anonimowość a publikacja na licencji. Czy polskie prawo coś takiego dopuszcza?

    • teukros said,

      Maj 9, 2011 @ 7:55 pm

      Tak, przeszkody o charakterze praktycznym (dowiedzenie tożsamości, konieczność uzyskania informacji czy nawet złożenia pozwu w innym państwie) byłyby tu na pewno bardzo trudne do pokonania. Co więcej, w miarę upływu czasu udowodnienie tożsamości w sieci byłoby coraz trudniejsze (kwestia przechowywania danych). Realnie problem mogą mieć chyba tylko te osoby, które by wykorzystały „wolne” materiały w państwie pochodzenia autora (np. polski wydawca wydający w Polsce album ze zdjęciami z Commons wykonanymi przez polskiego autora).

      Co do anonimowości i licencji – co do zasady polskie prawo nie wiąże czynności prawnej z koniecznością potwierdzenie tożsamości (np. kupując w kiosku gazetę, czyli jak najbardziej dokonując czynności prawnej, w żaden sposób nie potwierdzasz tożsamości).

  2. Przykuta said,

    Maj 12, 2011 @ 9:32 am

    „chyba że Przykuta wynajdzie magiczny motywator” hehe.

    W tym roku motywator wynajduje odder 🙂 Z 68 000 zabytków mamy jakiś skromny ułamek.

    Trzeba chcieć i mieć czas. Nie tyle proponować, co robić. A jak proponować, to grać pierwsze skrzypce i liczyć się z atakami ze strony malkontentów. Ja chwilowo od malkontentów odpoczywam 🙂

    BTW – kiedyś, kiedyś, dawno temu, mieliśmy na OZetach pasek z czerwonymi linkami. Działało. Przynajmniej do czasu, gdy czerwone linki były dodawane ręcznie, a nie z navboxów 😉 Da się do tego wrócić? A jasne. Wiele rzeczy da się 🙂 Ale nie wszystkie wypalą.

    Co do pracy – jak kogoś to przeciąża… obowiązku nie ma 🙂 Wikiurlop to dobra rzecz.

    „czynności prawne osoby nie mającej zdolności prawnej są całkowicie nieważne”

    Skoro nie mają, to nie mają też praw do własnej twórczości, tak? Czyli to co tworzą jest PD, bo jest poza prawem autorskim? Czy też to, co tworzą, należy do ich rodziców?

    Tak na koniec – rozumiem potrzebę refleksji 😉 Czasami coś trzeba z siebie wyrzucić.

    • teukros said,

      Maj 12, 2011 @ 10:15 am

      „Czyli to co tworzą jest PD, bo jest poza prawem autorskim? Czy też to, co tworzą, należy do ich rodziców?” – jest objęte prawem autorskim, i należy do nich. Tyle że nie mogą (do czasu osiągnięcia pełnoletności) swoją twórczością dysponować.


%d blogerów lubi to: