O reklamie i projektach siostrzanych

Przy okazji wprowadzenia wyszukiwarki do encyklopedii o których pisałem jakiś czas temu, pojawiła się na Wikiźródłach kwestia reklamy projektu. Wbrew pozorom, projekty Wiki tej reklamy jak najbardziej potrzebują; szczególnie dotyczy to projektów takich jak Wikiźródła, na których działa garstka użytkowników, i dla których utrata nawet kilku osób to groźba likwidacji. Jak pokazał przykład Wikibooks z zeszłego roku, czasami trzeba walczyć nie o rozwój, a o samą egzystencję.

Cóż, pierwszym pomysłem jaki mi przyszedł do głowy, było oczywiście wykorzystanie projektów siostrzanych. Legion spamerów codziennie usiłuje wykorzystać Wikipedię jako skuteczne narzędzie promocji – czemu i my nie mielibyśmy skorzystać z tego środka? Encyklopedyczna charakter i podział na hasła aż prosił się o użycie szablonów linkujących z artykułu do artykułu. Co więcej, rozwiązanie to było praktykowane jeszcze przed moim przyjściem, z czego płynął wniosek, że zostało kiedyś zaakceptowane przez społeczność.

Jak pomyślałem, tak i uczyniłem, dodając szablonem {{wikisource}} około setki linków do naszego projektu, wybierając te artykuły w Encyklopedii staropolskiej i Encyklopedii kościelnej które wnoszą coś poza informacje dostępne na Wikipedii. Jakie z tego dla Wikiźródeł korzyści? Niewątpliwie w ten sposób zdobywamy nowych czytelników (z doświadczenia wiem, że te linki są klikane), jest też szansa, że od czasu do czasu jakiś zaciekawiony wikipedysta sprawdzi, co to takiego na projekcie siostrzanym się dzieje, że tyle linków dodają, i może zostanie na dłużej. Co do zasady jednak, raczej nie liczę na przypływ doświadczonych redaktorów z Wikipedii; do tego trzeba by podjąć promocję w samej społeczności. Jak – nie wiem. Jakiegoś szczególnego pomysłu na promocję Wikiźródeł poza projektami siostrzanymi też nie mam. Sądząc po tym, co można przeczytać na stronie Wikipedia:Promocja, nie jest to tylko mój problem.

Swoją drogą, przy okazji owego linkowania miałem okazję napatrzeć się na hasła z dziedziny historii, architektury, Biblii i ogólnie chrześcijaństwa. Nie wiem, może trafiłem na jakiś zapomniany fragment Wikipedii, ale zaskakująco często trafiałem na hasła – stuby bez źródeł, z archaicznym formatowaniem, od dawna nie edytowane. Tu rada dla osób chcących pobawić się w tropienie takich zapomnianych artykułów – spróbujcie poszukać przez narzędzie linkujące, np. tak jak w tym przykładzie, do starego szablonu {{historia stub}}. Jest spora szansa, że wasze edycje będą pierwsze od dwóch czy trzech lat.

Linkowanie do projektów siostrzanych zastosowaliśmy nie tylko w stosunku do Wikipedii. Linki pojawiły się także na Wikicytatach oraz w książce kucharskiej na Wikibooks.

A poza tym na Wikiźródłach…

Niestety, tak jak przewidywałem, Biblia królowej Zofii okazała się trudna w opracowywaniu; już na pierwszej stronie pojawił się problem z literą, której nie ma w żadnym powszechnie używanym zestawie czcionek. Wikiskrybowie wpadli na kilka sposobów wyjścia z kłopotliwej sytuacji, i wygląda na to, że przyjdzie nam wybrać pomiędzy wstawieniem do tekstu grafiki wektorowej z ową nieszczęsną literą, a skonstruowaniem jej przy pomocy składających znaków diakrytycznych. Mi osobiście żadne z tych rozwiązań się nie podoba. Wstawienie grafiki (nawet dobrze wykonanej) to danie za wygraną, powrót do skanu. Tekstu z grafiką zamiast litery już  nie da się łatwo skopiować, a przecież właśnie o to chodzi w Wikiźródłach – aby możliwie łatwo udostępnić zgromadzone u nas utwory. Konstruowanie przy pomocy znaków diakrytycznych wydawało się lepszym pomysłem, ale niestety, jak pokazały eksperymenty z przeglądarkami, stworzona w ten sposób litera najczęściej wyświetla się jako krzak czy kwadracik. Aby zobaczyć coś więcej, trzeba zainstalować specjalne czcionki, przy czym nawet po tym zabiegu jedyną przeglądarką, która u mnie „złapała” nową literę był Internet Explorer. Obawiam się też, że oba wyżej opisane rozwiązania mogą powodować problemy w druku.

Z bardziej optymistycznych wieści – kończy dyskusja nad zasadami ukrywania wersji. Funkcjonalność ta pojawiła niedawno i zupełnie odgórnie, bez jakichkolwiek konsultacji (jak się później dowiedziałem, wprowadzono ją wtedy nie tylko na Wikiźródłach, ale i na wszystkich projektach Wikimedia). Cóż, ja przynajmniej nigdy nie narzekałem na dodatkowe funkcje, ale że pojawiły się wątpliwości, przeprowadziliśmy debatę. Ostatecznie wyszło, że na Wikiźródłach od czasu do czasu pojawiają się edycje, które należałoby ukryć (np. zamieszczanie utworów w wersjach, do których nie wygasły autorskie prawa majątkowe), więc pewnie funkcjonalność zostanie.

Rozpoczęty został nowy projekt proofread, mianowicie Tatry w dwudziestu czterech obrazach Macieja Stęczyńskiego. Z tego co widzę, jest to zbiór 24 poematów poświęconych – jakże by inaczej – Tatrom. Niestety, tematyka to dosyć odległa od moich zainteresowań, więc pewnie ograniczę swój udział w projekcie do korekty na którymś z późniejszych etapów. W każdym razie, jako że mamy do czynienia z liryką, zapewne pójdzie relatywnie szybko.

Reklamy

Encyklopedie na Wikiźródłach

Jakiś czas temu pisałem o nowych projektach na Wikiźródłach, a wśród nich także o Encyklopedii kościelnej, wspomniałem także o Encyklopedii staropolskiej Glogera. Czas na Wikiźródłach upływa bardzo szybko, i kto wie, czy opracowywanie tych pozycji nie stanie się powodem dosyć istotnej zmiany w sposobie funkcjonowaniu projektu – mianowicie stworzenia na Wikiźródłach mechanizmu encyklopedii internetowej.

Oczywiście, tak naprawdę nie jest to żadna rewolucja; Wikiźródła ani nie chcą, ani nie mogą zajmować miejsca Wikipedii, czy jakichkolwiek innych współczesnych encyklopedii online. Nadal tez podstawowym zadaniem projektu pozostanie gromadzenie tekstów źródłowych i działanie jako biblioteka cyfrowa. Postanowiliśmy natomiast znacząco ułatwić czytelnikom dostęp do zgromadzonych materiałów o charakterze słownikowym i encyklopedycznym. Co obecnie się na nie składa?

Encyklopedia staropolska ilustrowana – powszechnie znane dzieło Zygmunta Glogera, powstałe w latach 1900 – 1903, traktujące głównie o historii Polski, od średniowiecza po zabory, ze szczególnym uwzględnieniem czasów republiki szlacheckiej. Składa się na nie 3000 haseł, z których na Wikiźródłach znajduje się już 2989 (kilku brakuje z uwagi na brakujące skany). W żadnej części nie może zastąpić współczesnej encyklopedii, ale jeżeli chodzi o opis zwyczajów staropolskich, jest znakomitym źródłem.

Encyklopedia kościelna – tu sytuacja wygląda nieco inaczej, niż w przypadku Encyklopedii staropolskiej. Encyklopedia kościelna to około 200 000 haseł, obejmujących bardzo szeroką tematykę, ale przede wszystkim teologię, filozofię, historię powszechną i Kościoła katolickiego. Informacje tam podawane często są dosyć aktualne, chociaż należy do nich ostrożnie podchodzić, i traktować jako punkt wyjścia dla dalszych poszukiwać, czy dla ogólnego zorientowania się odnośnie jakiegoś pojęcia.

Słownik języka polskiego, Bogusława Lindego – ten sam o którym pisałem ostatnim razem, zwracając uwagę na trudności w jego opracowywaniu. Zawiera kilkadziesiąt tysięcy haseł, z krótkimi, słownikowymi definicjami. Głównie z uwagi na powszechność słowników internetowych, w moim przekonaniu mniej przydatny od powyższych. Niemniej jednak, godny uwagi z jednej zasadniczej przyczyny – jest to bodaj jedyny tego rodzaju zbiór słownictwa staropolskiego, który co prawda powoli, ale jednak, jest udostępniany w sieci.

A to nie wszystko; są dostępne skany kolejnych encyklopedii…

A co poza tym na Wikiźródłach? Postępuje oznaczanie stron, redaktorzy przejrzeli już mniej więcej połowę stron projektu. Idzie szybciej niż przypuszczaliśmy, ale też sporo stron można było oznaczyć automatycznie – wiadomo, że strony które redaktorzy utworzyli i tylko oni edytowali, są wolne od wandalizmów (nie, sami z pewnością nie wandalizujemy…). Zwiększa się też liczba redaktorów, i jest nas obecnie 18. Coraz więcej tekstów opracowywanych jest w systemie proofread – obecnie już ponad 20% stron w przestrzeni głównej opiera się na skanach. Z dumą mogę stwierdzić, ze polskie Wikiźródła należą pod tym względem do światowej czołówki.

Z nowych projektów największe emocje wzbudził 365 obiadów za 5 złotych Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Był to bodaj pierwszy projekt, który przyciągnął tak szerokie grono Wikipedystów – oby tak dalej.