SLA Industries i Savage Worlds

W świadomości osób nie zaangażowanych w tą rozrywkę, gry fabularne to niezbyt popularne hobby garstki okładka SLA Industriesnastolatków; dla tychże nastolatków (a także ich nieco starszych, dwudziestokilkuletnich kolegów) to najczęściej zwykła rozrywka, tym może różniąca się od innych, że nie wymagająca zbytniej aktywności ruchowej; dla kogoś, kto już trochę z tego środowiska wyrósł, i nie ma specjalnie czasu ani możliwości aby zagrać, to – od czasu do czasu – także ciekawostka, interesujący relikt swoich czasów.

Gier fabularnych już nie kupuję. Z przyzwyczajenia zaglądam na stare serwisy (nowe jakoś nie powstają), patrzę co w nowościach, ale dobrze zdaję sobie sprawę, że wydatek rzędu 100 zł na podręcznik, który zapewne będzie zalegał na półce, to zwykłe wyrzucanie pieniędzy. Co innego jednak, gdy dadzą coś za darmo… Graczem już być przestałem, ale ciekawość gracza pozostała, i dlatego raz na jakiś czas przeglądam kategorię „free stuff” na DriveThruRPG.com, w nadziei że kto wie, może trafię na coś ciekawszego, niż karta postaci albo dwie pierwsze strony jakiejś przygody, napisanej dla systemu, o którym nigdy w życiu nie słyszałem. Tym sposobem trafiłem na SLA Industries – system wyjątkowo mroczny, śmiertelnie poważny, zapatrzony w siebie – a przy tym niezwykle ciekawy jako produkt swych czasów.

Pierwsze, na co zwraca uwagę czytelnik, to ilustracje – mroczne, niesłychanie klimatyczne, przywodzące nieco na myśl (szczególnie okładka i inne prace Stuarta Beela) Zdzisława Beksińskiego. Drugie co wpada w oko, to niestety, bardzo kiepski layout – ale cóż, SLA Industries było sposobem nieco garażowym, na komputerze Atari STe. Jak widać, pewne rzeczy pozostają w świcie RPG niezmienne, mimo upływu lat…Mechanika jest przyciężkawa, przeładowana testami, i mając do dyspozycji świetną konwersję do Savage Worlds (o czym niżej) odpuściłem ją sobie całkowicie.

Jednak to nie mechanika, ale świat gry – World of Progress – sprawia, że SLA Industries nawet dzisiaj intryguje i zapada w pamięć. Skrajnie dystopijny, z drapieżnym kapitalizmem, obłąkańczo konsumpcyjny, z kultem telewizora, o jakim nasze wytwórnie mogą jedynie pomarzyć, jest chyba najmroczniejsza projekcją naszego świata, jaką widziałem w grach RPG. Dodać to tego należy gigantyczne, zajmujące całą powierzchnię planet miasta, wszechobecną przemoc, biotechnologię pozbawioną jakichkolwiek ograniczeń etycznych, a wszystko to podkręcone – świadomie czy nie – poza granice absurdu. Pojawia się pytanie, jak w to w ogóle grać? Można zapewne potraktować SLA jako system „dla jaj”, pobawić się na sesji w epatowanie graczy kolejnymi dziwactwami, ale coś mi mówi, że najwięcej zabawy SLA dostarcza wtedy, gdy podejmie się grę zaproponowaną przez autorów, i potraktuje całość z całkowitą powagą. Tyle, że do tego trzeba by zapewne skłonić graczy do przeczytania podręcznika, a biorąc pod uwagę że to ponad 300 stron po angielsku, jakoś nie widzę tego najlepiej.

Przeglądając sieć w poszukiwaniu dalszych informacji na temat SLA, nie raz natknąłem się na stwierdzenie, jakoby zaprezentowany w nim świat stanowił świadome nawiązanie do realiów społecznych końca lat 80. w Wielkiej Brytanii. Coś w tym jest; przełom lat 80. i 90. XX wieku w Wielkiej Brytanii to triumf thatcheryzmu, koniec państwa opiekuńczego, a zarazem początek nowoczesnego konsumpcjonizmu. World of Progress, ze swym kultem mass mediów (ale nie komputera – technologie informatyczne pozostają w Świecie Postępu w rękach rządzących), celebrytów i przemocy, rzeczywiście wygląda niczym produkt czyjejś bolesnej przeszłości, próba odreagowania dorastania w świecie, który nagle przestał być mały, bezpieczny i opiekuńczy. Inna sprawa, że dla kogoś, kto nie wychował się w Glasgow lat 80., zapewne znakomita większość nawiązań i satyry, jakimi (rzekomo) ma być SLA naładowane, będzie kompletnie niewidoczna. Proste analogie w rodzaju mr. Slayer (główny zły systemu) = Margaret Thatcher jakoś do mnie nie przemawiają, wady konsumpcjonizmu przejaskrawione zostały w monstrualny wręcz sposób, a jakiekolwiek elementy zabezpieczenia społecznego ze Świata Postępu kompletnie wyczyszczone; dla mnie przynajmniej to już nie jest satyra, ale raczej satyra, która popadła w autoparodię.

Pewnie nie zainteresowałbym się SLA Industries na tyle, aby napisać coś więcej o tym systemie, gdybym nie znalazł w sieci fanowskiej konwersji na popularną obecnie mechanikę Savage Worlds. Śmiało i bez żadnej przesady mogę stwierdzić, że jest to najlepsza konwersja, z jaką kiedykolwiek się spotkałem; obejmuje całość sytemu, włącznie z informacjami zawartymi w dodatkach, pozwalający komuś, kto zna SW na rozpoczęcie grania niemal od razu. Biorąc pod uwagę, że w konwersji znajduje się całość koniecznej mechaniki, można wręcz powiedzieć, że do grania w zupełności wystarczą darmowe, skrócone zasady, kiedyś dostępne były na stronie Pinnacle Entertainment, i pewnie dalej obecne w sieci.

I na koniec, przydatny link:

Voidstate’s Roleplaying & Boardgame Stuff – strona na której znajduje się ww. konwersja.